Konopny dziadek, część 3

Kim był mój pradziadek? To człowiek, którego życie było wywracane do góry nogami przez wojny. I to nie jedną, nie dwie, tylko trzy – dwie światowe i jedną o konopie. Część druga historii konopnego dziadka skończyła się przed drugą wojną światową. Czas zacząć trzecią część.

Kto by się spodziewał, że niedługo po wielkiej pierwszej wojnie światowej, życie człowieka może zmienić kolejna, jeszcze większa wojna. Po 10 latach względnego spokoju dopadła pradziadka II wojna światowa. Według niektórych historyków było to oczywiste i nieuniknione, ale dla ludzi żyjących w tamtych czasach, dla ludzi którzy dzielnie właśnie odbudowali swoje małe ojczyzny, to był potworny cios.

Pradziadek, który zawsze bardzo angażował się w życie społeczne i walkę o wolność, już w pierwszym roku wojny był podejrzewany przez Niemców o współpracę z Wojskiem Polskim. Podobno aresztowanie było o włos. To było nieuniknione biorąc pod uwagę to jaki był i o co w życiu walczył. Ponieważ ryzyko aresztowania, bolesnego przesłuchania i „zaginięcia w niewyjaśnionych okolicznościach” było bardzo realne, pradziadek zdecydował się na ucieczkę i zmianę tożsamości. Uciekł do partyzantki. Dzięki znajomości z Ignacym Kobackim ps. „Gryf” udało mu się pozyskać nowe fałszywe dokumenty, dzięki którym zyskał czystą nową tożsamość. Czesław Kwieciński stał się Bogumiłem Uznańskim. Stał się też aktywnym członkiem Armii Krajowej w ramach której działał pod pseudonimem „Morwa”. Pradziadek pracował pod przybranym nazwiskiem w niemieckiej firmie i konspirował pozyskując cenne dla wywiadu AK informacje. Praca dla okupanta i szpiegowanie dla AK? Jakoś to pogodził. Jak wielu w tamtych trudnych czasach. Widać rachunek zysków i strat wychodził na plus. I dla AK na plus i dla pradziadka na plus. Być może właśnie dzięki tej pracy uniknął aresztowania i tego co spotkało wielu z jego krajan, czyli wywózki do obozu pracy w Bliżynie. Tak na marginesie dodam, że komendant tego obozu, w którym pracą i biciem mordowano więźniów, został skazany na dożywocie za swoje zbrodnie dopiero w 1977 roku (!) i zmarł w 1979.    

Po wojnie pradziadek Czesław, co oczywiste, powrócił do Szadku, wrócił nie tylko do swojego nazwiska, ale i do pracy na rzecz lokalnej społeczności pracując znów społecznie w Ochotniczej Straży Pożarnej, Kółku Rolniczym, Spółdzielni Mleczarskiej i kilku innych miejscach. Niestety nic już nie było takie jak wcześniej. Życie pradziadka jak i wielu innych nigdy nie wróciło do normalności. Piętno wojny odcisnęło na tym pokoleniu swój niezacieralny ślad. Ślad wypalony w duszy. Po wojnie, kiedy związał się z Polskim Stronnictwem Ludowym spotkały go prześladowania ze strony nowych polskich władz. Za swoją działalność w AK został aresztowany i był więziony przez ponad rok. O tym jednym bolesnym fragmencie swojego życia nie chciał nigdy mówić, a każde wspomnienie tego czasu wywoływało w nim ogromny ból. 

To był kolejny test wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Nie złamało go to, dalej chciał być dla innych, chciał działać i pomagać. Przeżył II wojnę światową i powojenne represje. Zapłacił za to wysoką cenę. Ale się nie poddał.

Mama i babcia, powtarzały mi często jak byłem dzieckiem, że jestem uparty jak dziadek. Nie przeżyłem tego co on. Trudno to porównywać. Nie wiem, czy byłbym w stanie taką próbę wytrzymać i wyjść z niej zwycięsko. Chcę myśleć, chcę wierzyć, że tak jest. Dzisiaj o konopiach pisać nie będę. Nie mam nastroju.

#dobrekonopie #konopienazdrowie #naturalnekonopie #hemperativa #konopiesadobre #pradziadek #czesław

Skontaktuj się z nami +48 536 55 77 66

Nasz sklep https://hemperativa.com/sklep/

Kategorie:
Tagi: